Bezlusterkowce kompaktowe? Tak, ale bez dobrych szkieł.

21740542_1834877813469513_8122172874193759108_n
  • Facebook
  • Twitter
  • Google+
  • Gmail

Seria Artów Sigmy dopasowanych do bezlusterkowych Sony robi wrażenie… prostotą rozwiązania przyjętego przez Sigmę. Nabijanie się z Sigmy, że dospawała konwertet Sigma 11 do swoich szkieł brzmi jak konstatacja faktu. Sigmy zyskały „dupkę” wielkości konwertera i wszystko gra, problem w tym, że i tak ciężkie a czasem monstrualnych rozmiarów Arty stają się jeszcze większe i cięższe.

Niepodważalne zalety serii Art, ich jakość optyczna, świetny AF, solidność wykonania i konkurencyjna dla szkieł natywnych cena nie zmienią faktu, że praca z nimi bywa dla nadgarska męcząca a po dłuższej robocie z taką Sigmą 85 Art (1130g jakości) przegub zwyczajnie potrafi zaboleć. Wersja dla Sony E musi być nieco cięższa, choćby o wagę dospawanej  „dupki”.

Kompaktowość , wielkość i mała waga bezlusterkowców miały być ich zaletą na tle lustrzanek, gdy bezlustra zaczynały atakować rynek. Ale to były małe matryce, którym nawet do APS-C wiele brakowało. Dziś mamy wspaniałe pełnoklatkowe pozbawione lustra body Sony o wadze… zbliżonej do Canona 6D. Oczywiście body Sony ma większe możliwości, zwłaszcza filmowe, ale cena i waga już tak nie kuszą a z ergonomią, co przyznają sami użytkownicy Sony, bywa.. co najmniej dziwnie. Pięknie tę ergonomię ilustrują zdjęcia Optycznych, pokazujące, że nawet przedłużone dla potrzeb bezluster Sony Sigmy mogą utrudniał złapanie gripu aparatu komuś o większych łapach. Fajnie widać to TUTAJ.

Jeśli do tego dodamy przydatność gripu pionowego przykręconego do aparatu (wyważenie i wygoda pracy), bezlusterkowce te stają się takimi samymi cegłami, jak klasyczne FF.

Pierwszy raz problem ten rzucił mi się w oczy, gdy podczas pracy na targach z kolegą trudniącym się wideo złożyliśmy na chwilę obok siebie mojego Canona 6D i jego Sony a 6300 (foto powyżej). Zapięte szkła to 85 Samyanga i Sigmy. Oczywiście Samyang jest z bagnetem Canona i z adapterem pod Sony. (Dlaczego to oczywiste? Przeczytasz TUTAJ). O żadnej kompaktowości zestawu z bezlustrem nie ma tutaj mowy a umówmy się że dysproporcja w wielkości obu szkieł oddaje różnicę ich jakości optycznej i funkcjonalności (m.in. AF).

Fani Sony i wszyscy myślący nad wejściem w ten system (też czasem o tym myślę) mogą się cieszyć tylko z tego, że szkła pod Sony mają mieć te same ceny co wersje z bagnetami Nikona i Canona. Czyli jakiś 1000 zł przeznaczony np. na konwerter Sigmy zostaje w kieszeni. A cash potrzebny – choćby na zapas akumulatorów : )

Może Ci się również spodoba

Share This