Canon 6D mark II – bardziej semi niż profi

Canon 6D mark II
  • Facebook
  • Twitter
  • Google+
  • Gmail

Canon wypuścił następcę cholernie popularnej „szóstki”. Miało być tak pięknie, a jest banalnie. Aparat ma kilka nowych zabawek, problem w tym, że większość z nich to rzeczy do zastosowań amatorskich, a nie profesjonalnych. Profesjonalistom pracującym na 6D pokazał palcem, że ich przyszłość to seria 5. Amatorom powiedział: będzie Wam jeszcze łatwiej.

Subiektywne, osobiste, wynikające z doświadczenia największe wady „starego” 6d:

  • brak gwarancji przebiegu migawki
  • brak 100 % krycia wizjera
  • długi „krótki” czas 1/4000
  • brak wyjścia słuchawkowego
  • brak drugiego slotu kart

To najbardziej różniło 6d od profesjonalnego aparatu. I Żadna z tych wad nie zniknęła wraz z pojawieniem się następcy. Oczywiście, że dual pixel ułatwi filmowanie nową „szóstką” tak samo jak obrotowy, dotykowy monitorek. Ale chyba jednak wielu filmujących Canonem wolałoby mieć lepszą kontrolę nad dźwiękiem i 4K. I stabilizację beż obcinki obrazu!.  Obrotowy ekranik i dual pixel ułatwią filmowanie, ale raczej amatorskie.

Jeśli komuś brakuje w 6D czegoś z powyższej listy dostanie to tylko w 5D mark III i 5D mark IV. Na „szóstki” nie ma co liczyć.

Oczywiście nie wiadomo na razie tak naprawdę jak będzie się sprawdzała w praniu matryca nowego 6D. Nie wiadomo też, czy lepsze i liczniejsze, ale skupione tylko w środku kadru punkty AF, będą tak fajne jak w reklamach.

Wiadomo za to, że aparat kosztuje niemal tyle co nowy 5D mark III albo tyle co jeden nowy i jeden lekko używany 6d I (dobry backup). Zresztą 6D być może teraz stanieje, bo zawsze są stada ludzi śliniących się i wypróżniających portfele na widok zbyt wysoko wycenionych nowości.

Dlatego stawiając z jednej strony na szali 6D mark II  a z drugiej 5D mark III albo 6D I z jakimś Artem Sigmy jako zatyczką – Snapshot mówi: opcja druga.

Fakt, że Canon zrobił mutanta łącząc pełnoklatkową lustrzankę z amatorskim 80D jasno mówi, w którą stronę idzie seria 6. Warto przy tym pamiętać, że linia dwucyfrowych lustrzanek APS-C niegdyś też była semi profi a aparaty takie jak 30,40 czy 50 D to były kawałki solidnych body aspirujących do miana profesjonalnego sprzętu. Dziś dwucyfrowa linia Canona ściąga linię 6 do grona plastikowych trabantów wypchanych ficzerami dla napalonych klientów elektromarketów.

I na koniec ciekawostka potwierdzająca powyższe – porównanie cech obu „szóstek” ze strony Canon.pl. Widać co jest istotne w marketingu, niekoniecznie w fotografii:

46792308_973253069552219_241437691009302528_n
  • Facebook
  • Twitter
  • Google+
  • Gmail

Zrzut ekranu 2017-06-30 o 23.02.33
  • Facebook
  • Twitter
  • Google+
  • Gmail

Ilustracje: Canon.pl

Może Ci się również spodoba

Share This