Strapophilia

Na pasek Strapophilii wpadłem, gdy mój Lowepro Transporter niemal skonał (poszła jedna ze złączek umożliwiających odpinanie paska). Pomysł zindywidualizowanego paska to być może teoretycznie jakieś +10 do lansu, ale i, jak patrzę z doświadczenia, jakieś +10 także do obciachu. I nie chodzi tu tylko o jakość wykonania paska.

Po pierwsze zmiana paska odpinanego, który się odpina (czyli gdy chodzi nie tylko o radość że można odpiąć, ale i o używanie tego rozwiązania) na pasek nieodpinany – to porażka. Nagle gdzieś to się plącze, przeszkadza przy filmowaniu, przy foceniu ze statywu. Krok wstecz i utrudnienie sobie ergonomii pracy.

Po drugie: niedyskrecja nie jest zaletą. Oczywiście można chodzić do pracy z logo firmy albo swoim nazwiskiem na koszulce ewentualnie z wydziaranym na czole hasłem typu Marian Bździuch Photography – problem w tym, że nie wszyscy czują się dobrze jako słupy reklamowe a czasem jednak fotograf nie powinien zwracać na siebie uwagi. Nawet paskiem.

Po dyskretnym, beznapisowym Lowepro Transporterze z paskiem Strapophilii czułem się fatalnie. Złośliwi powiedzą, że to wina krzykliwego loga mojej firmy. Ale chyba jednak nie tylko o to chodzi. Po prostu wyrosłem bardzo dawno z fazy w której ludzie wokół mnie mieli od razu widzieć, że to jest ten fotograf i że on na tej imprezie udaje profi. Nauczyłem się, że im dyskretniej, tym efektywniej.

Po trzecie: mój pasek Starpophilii był podobno wadliwy. Już po trzech miesiącach wyglądał nie jak na zdjęciu powyżej (tam jest nowiutki), tylko jak na tym (to co jest białe powinno być czarne):

Temat wady w nadruku pojawił się gdy znajomy na profilu producenta spytał, czy te paski są coś warte. Spytał pod fotą z moim paskiem, który Strapophilia wrzuciła sobie na fanpage z innymi przykładami swoich realizacji. Opisałem i udokumentowałem fotką prawdę. Wygodny, fajny w dotyku, po trzech miesiącach wygląda jakby farba  z niego odpadała i generalnie nie jest to zbyt estetyczny pomysł na poprawę estetyki.

Strapophilia zaproponowała mi złożenie reklamacji, stwierdzając, że już zidentyfikowali problem i jest to jakaś wada w druku. I nawet przeszło mi przez głowę, żeby im ten pasek wysłać. Że może przyślą mi nowy. Ale najpierw nie było czasu a potem doszedłem do wniosku, że tylko chodzenie z tym obciachem na szyi skłoni mnie du kupienia czegoś porządnego. (A może doszedłem do wniosku, że i tak powinni mi wysłać nowy po obejrzeniu zdjęć tego i zwyczajnie nie chciało mi się iść na pocztę???)

Co ciekawe, Strapophilia oczywiście usunęła z fanpage’a moje komentarze i zdjęcia paska nieużywanego i używanego. Taka polytyka. Taki marketyng.

Degradacja kolorystyki paska przestała zaś  postępować. Być może dlatego, że jest dużo rzadziej używany.

Koniec końców (Lowepro Transporter niestety nieprodukowany od lat) przechodzę na Peak Design i mam nadzieję, że to będzie TO. Wrażenia opiszę za parę miesięcy.

Tak na marginesie: Strapophilia to bardzo fajny przyjazny pasek o miękkiej wyściółce i przyjemnym dotyku. Tyle, że nie jest to (Moim zdaniem) sprzęt dla ludzi trudniących się fotografią w wymiarze zawodowym. Raczej dla amatorów, którym zależy na tym +10 do lansu. (Tak, tak! Dostaniecie do paska metalowe pudełko z naklejkami i gadżetami : ))))

46792308_973253069552219_241437691009302528_n
  • Facebook
  • Twitter
  • Google+
  • Gmail

I coś jeszcze. Zachwyty nad paskiem i polecenia w pewnym stopniu mogą wynikać z niegłupiej problogerskiej polityki firmy: Damy ci rabacik, a może nawet za darmo, jak z Twojego bloga X osób wejdzie i kupi nasze paski. I to działa. Wiem, bo rabacik dostałem, choć 10 osób nie kupiło : )

#jobtime

A post shared by Fotopestka (@fotopestka) on

Może Ci się również spodoba

Share This