Yongnuo 600 RT i 600 RT II

Na pierwszy rzut oka obie lampy chińskiego podróbkoproducenta nie różnią się niczym. Na drugi też nie.  Podobnie jest z trzecim.

Identyczna obudowa pozwala je odróżnić w sumie jedynie po symbolu „II” przy nazwie. Nie widzę różnic w menu, detalach, wykonaniu ani niczym innym. Na pierwszy rzut rozumu człowiek zastanawia się: po co kupiłem tę droższą?

Nie widzę także (wciąż na pierwszy rzut oka, bo w boju jeszcze nie testowałem) różnic w pracy obu lamp błyskowych. Obie współpracują znakomicie ze sobą i sterownikiem YN-E3-RT. Z mojego doświadczenia wynika, że da to także bezproblemową pracę z lampami i sterownikiem Canona. Lampka z symbolem II powinna mieć o sekundę krótszy czas ładownia (nie mierzyłem, na razie nie czuję). Jak donoszą niektóre źródła znajdziemy w niej także system bezprzewodowego wyzwalania kompatybilny nie tylko z Canonem i Nikonem, co ma być największym usprawnieniem względem poprzedniej generacji flasha. (Obiecuję podjąć próbę spięcia jej zdalnie z Nikonem w najbliższych dniach).

Porównanie I i II na razie wygląda więc głównie tak (Cyfrowe.pl):

Zakładam jednak, że nie przepłaciłem za II, bo może ta sekunda to prawda, bo za chwilę  jedną nogą przesiadam się na Nikona, bo mam nadzieję, że przede wszystkim II jest solidniej wykonana od I (refleksje z użytkowania „jedynki” opisałem TUTAJ).

Wciąż jadnak najbardziej przytłaczające porównanie to takie (Cyfrowe.pl):

46792308_973253069552219_241437691009302528_n
  • Facebook
  • Twitter
  • Google+
  • Gmail

I to mówi wiele, bardzo wiele. Trzy Yongnuo mark II plus sterownik radiowy YN-E3-RT i 100 zamiast 30 metrów zasięgu radiowego dostajemy za cenę jednej lampy kochanej i szacownej firmy Canon. To boli.

P.S.: To informacja nieco szokująca, ale lampa jest o 10 zł tańsza na Cyfrowe.pl niż na Fotoamigo.pl. Mnie ten pierwszy sklep zwykle kojarzył się z wyższymi cenami.

 

Może Ci się również spodoba

Share This